deviant art

Deviant Login Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
HTML, 8.7 KB
more ▶

More from ~pyrospl

Featured in Groups:

Details

July 15, 2009
8.7 KB
Thumb

Statistics

Comments: 6
Favourites: 2 [who?]

Views: 99 (0 today)
Downloads: 0 (0 today)
[x]
-Wszystkiego najlepszego! - krzyknęli zebrani. Mała Laura lekko się zaczerwieniła. W końcu nie co dzień obchodzi się trzecie urodziny. Nawet ich kotek (piętnastokilowe monstrum, jednak wciąż kotek w jej mniemaniu)
Nurgle swym kocim miałkaniem życzył jej wszystkiego dobrego. Wielki, pokryty jaśniejszymi paskami psychosierściuch (jak nazywał go tato w przypływach frustracji,
jakie nieraz wywoływały "zabawy" zwierza, polegające głównie na jedzeniu różnych rzeczy.) patrzył swymi wielkimi oczyma na swą właścicielkę - otrzymała go kiedy miała roczek,
kot praktycznie dorastał z nią. Nurgle poczłapał pod stołem i usadowił się wujkowi Łukaszowi na kolanach. Wujaszek stęknął, przygnieciony ciężarem, lecz nie strącił pieszczocha, który domagał się głośno
pieszczot zausznych. Lubiła tego wujka, nawet bardzo. Wesoły był, grał jej kołysanki i pozwalał się bawić swoimi włosami. Tata nazywał wujka "Garfieldem" albo  "Czarnuchem", a wujek tatę "Dżordż".
Kiedy to przezwisko padało, tato zwykle wzruszał ramionami i pytał "Łat tubs?", potem zaczynali się śmiać. Głupki. Kiedyś zapytała tatę kim jest wujek Łukasz.
Tata uśmiechnął się lekko, poczochrał ją po włosach i rzekł:
- Wujek Łukasz to wujek Łukasz. Jest wujkiem Łukaszem i pracuje jako wujek Łukasz, dziecino.
Co  nie zmieniało faktu, że wujek Łukasz był po prostu fajny, jego żona też. Dalej siedział wujek Michał i robił do niej miny. Lubiła go, "Żyda", "Parcha" lub "Hugona".
Trochę dalej, na sofie siedziała ciocia Gosia i śpiewała kołysankę małemu Wiktorowi, progenii jej i wujka Parcha. Wujek i ciocia byli bardzo mili, on był
prawnikiem, ona wykładowcą akademickim. Mały Wiktor był zaś "Naczelnym Alarmem" i tatuś z lekką melancholią w głosie stwierdził, że straciłam ten zaszczytny tytuł.
Wujek Michał był czasem zgryźliwy, ale raczej dla żartu. Często odgrażał się, że sprzeda nas do Bejrutu i zainwestuje dobrze zarobione pieniądze. Jakoś do tej pory mu się nie udało.
Po drugiej stronie stołu siedział wuj Maciek, śmiejący się do rozpuku, bo wujek Łukasz zapytał wujka Michała czy ten nie uraczy się tortem poprzez nozdrza, jak za dawnych czasów. Mama patrzyła na nich
z politowaniem, ale też się śmiała. Wujek Maciek toteż był fajny gość, ale tata zawsze mówił, że jak będzie większa to opowie jej jaki był cyrk z początkami związku Maćka z ciocią. Cioci niestety nie
było, musiała zostać w pracy. Była sędziną i czasem po prostu nie mogła tak sobie wziąć wolnego. Wujek zawsze dawał jej fajne prezenty, choć tata lekko się burzył jak przyniósł małej pełną dyskografię
Blak Sabat.Wujek już taki był - lekko nieśmiały, ale zawsze bardzo miły, nawet jak tarmosiła go za włosy. Sam jeszcze nie miał potomstwa i zawsze chętnie się zjawiał, by się z nią bawić. Bycie ojcem
chrzestnym obliguje. Ciocia Gosia była jej matką chrzestną więc też lekko rozpieszczała Laurę. Dalej siedział sobie w kąciku wujek Kajetan - chyba najbardziej zagadkowa postać ze wszystkich tutaj.
Bardzo spokojny i miły, acz z lekko przepalonym głosem. Tata mówił, że wujek jest wokalistą zespołu "Kombajn do zbierania kur po wioskach", a gdy mała zapytała jak kombajnem można zbierać kury, w dodatku
nie z pola,tylko wiosek to później zaśmiewali się z tego co drugie spotkanie. Wujek Kajetan przypominał jej wielkiego, brązowego misia, który stał w kącie jej pokoju - duży i trochę straszny, ale tak naprawdę
puchaty i mięciutki, aż chciało się przytulać. Lubiła przytulać tego wujka, który unikał już palenia, bo mała nie lubiła takiego zapachu, jak mama i tata.
Mama właśnie wróciła z kuchni, niosąc wielki tort galaretkowy na hawajską modłę. Bardzo kochała mamę, spokojną i miłą. Raz tylko widziała jak mama się zdenerwowała tak naprawdę, naprawdę. Kiedyś jakaś pani
powiedziała coś naprawdę niemiłego o Laurze i tatusiu, a mamy oczy zwęziły się w szare szparki czystej nienawiści. Wujek Łukasz, który razem z tatą ledwo potem przytrzymał mamę, która próbowała dopaść
solidnie poturbowaną babę, stwierdził że tak celnie wyprowadzonego prawego sierpowego w życiu nie widział, a widział dużo. Baba coś jeszcze marudziła, ale napotkała wzrok wujka i taty - uciekła tak szybko,
jak tylko ktoś naprawdę przerażony potrafi. Jakby dobieganie z krzykiem do auta było dyscypliną olimpijską to ona zapewne zwyciężałaby co igrzyska. Ale jakby nie było, mamusia zawsze, zawsze kochała małą.
Zawsze się o nią troszczyła, uspokajała, nigdy nie krzyczała i nie biła, jak tatuś. Czasem tłukła się z tatą na szable i strzelała z nim na prowizorycznej strzelnicy za domem, ale jego też bardzo kochała.
Pracowała w jakiejś gazecie "Naszynal Gejografik", czy jakoś tak. Robiła zdjęcia biednym i potrzebującym pomocy. Ludzie oglądali się za nimi, gdy mam prowadziła ją do przedszkola. Laurę zawsze zastanawiało,
jak taki tłum może znać taką trzylatkę jak ona. Nagle rozległ się dzwonek. Mama poleciała do drzwi i otworzyła. Tato wtoczył się do przedpokoju, zdejmując buty. Wrócił właśnie z "gdzieś", gdzie był, gdy
mała dopytywała się mamy gdzie jest tatuś. Ciepłe, brązowe oczy patrzyły na zebranych z nad okularów-połówek. Nosił brodę i spinał włosy w kucyk. Zawsze smyrał ją zarostem po brzuszku podczas kąpieli, czasem
po twarzy. Mamę też. Mamę nawet bardziej, ale to była w koncu mama... Tatek, jak Laura nazywała papę, rzucił płaszcz na wieszak i wszedł do pokoju, niosąc w ręku wielki, obwiązany kokardą prezent. Rozległy się
donośne "Dżordże", "Żydy", "Bucze" i "Gendzie". Tato podszedł do małej i wziął ją na ręce.
- To co, Ziemniaczku, otworzymy prezenty? - zapytał wesoło. Laura o mało nie dostała kociokwiku ze szczęścia. Od wujka Łukasza dostała opłacone z góry na rok lekcje śpiewu - mała śpiewała bardzo ładnie, po prababci,
jak mówiła mama. Wujek Michał i ciocia Gosia dali jej śliczny komplet kredek i ołówków, wujek Maciek przyniósł jej "Rock Lulabies" - kompilacje piosenek znanych zespołów, doskonałych do zasypiania. Od wujka Kajetana
dostała wielkiego, pluszowego Tygryska z Przygód Kubusia Puchatka. Otworzyła wielki prezent od taty i mamy. W środku była klatka z dwoma ślicznymi, puchatymi króliczkami. Mała zawyła z radości, lecz wtedy zobaczyła jeszcze
jeden prezent, niewielki, jakby praktycznie nieważny. Co dziwne, był podpisany "Tata". Mała podała ojcu pakuneczek. Otworzył. W środku znajdowały się maleńkie, dziecięce buciki. Spojrzał na mamę i rozpłakał się, łapiąc ją w ramiona.
Wszyscy wydarli się ze szczęścia i gładzili mamę po brzuszku. To były dobre urodziny.
:iconpyrospl:
Dla wszystkich tych, co są mi bliscy. Tak, Żydzie, uznajemy Gosię za pełnoprawną kandydatkę na matkę chrzestną dla naszego pierwszego offspringu.
Add a Comment:
 
love 0 0 joy 0 0 wow 1 1 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconmichal-sobota:
~michal-sobota Jul 28, 2009  Hobbyist Traditional Artist
Gosia: *PURR* Boskieee! <3 I strasznie się cieszę, że takiego przydupasa jak ja uznałeś ^w^
Reply
:iconlordadik:
Omg pojechałeś po bandzie... aż mi się zachciało kogoś zabić.
Reply
:iconpyrospl:
Nie było skierowane do ciebie, więc nie wiem po co ten koment.
Reply
:iconmichal-sobota:
~michal-sobota Jul 15, 2009  Hobbyist Traditional Artist
Snif, snif

Takie no... no pocieszne po prostu. Ciepłe jak ogień w kominku, sympatyczne jak pluszowy miś, słodkie jak muffinka, śmieszne nie jak Borat, czy kawały o martwych płodach, a raczej jak mały kotek bawiący się kawałkiem papieru. Jakieś ewentualne babolki tylko dodają uroku bo pogłębiają stylizację na język małego dziecka.

Najprzyjemniejszy ze wszystkich twoich tekstów. Głównie z uwagi na tematykę oczywiście, ale czy to ważne? Cudo i tyle.

I może jesteś czasem głąbem i mongołem ostatnim, ale mam wrażenie, że ojcem będziesz, jeśli nie idealnym to chyba przynajmniej kapitalnym.
Reply
:iconpyrospl:
Dzięki, Wujku Parchu.
Reply
:iconmichal-sobota:
~michal-sobota Jul 15, 2009  Hobbyist Traditional Artist
Bo cię sprzedam do Bejrutu!

A zapomniałem dodać - Wiktor Hugo - rispekt :- D
Reply
Add a Comment: