The Written Words I1. Tańcz, dziecino, tańcz!Dzwonek zburzył ciszę niewielkiego warszawskiego antykwariatu, oznajmiając wejście klienta. Antykwariat zdawał się na pozór niczym nie odróżniać od pozostałych miejsc takiego autoramentu. Ba, wyglądał wręcz jak podręcznikowy przykład sklepu ze starociami. Półki pełne książek, tu i ówdzie porozstawiane stare meble, zastawy stołowe, ozdobne puchary i swego rodzaju kolekcjonerskie rarytasy - na ścianie wisiało kilka mieczy, zachowanych w wyjątkowo nienagannym stanie. Jednak ten an
Matura a la LinusLinus przebudził się po etylowej drzemce. Jego wzrok przykrywała niezbyt przyjemna mgiełka pragnienia. Powoli koncentrował wzrok. Rozmasował obolałą twarz i rozpoczął porządkowanie wydarzeń. Dwa dni temu przypadkiem trafił z drużyną do jakiegoś nieoznakowanego wymiaru w czasoprzestrzeni, który był nazywany przez swych mieszkańców Polską. Skrupulatna analiza środowiska geopolitycznego pozwoliła mu wysnuć następujące wnioski: Mają tu niezłą wódkę, podejrzanie nieinteligentny gatunek ogra, n
Almost Like Heroes 5Mężczyzna wstał, otrzepał się, podał Linusowi rękę i rzekł:- Wiedziałem, że nie powinienem się brać za szpiegowanie ciebie, ty stary draniu! Wzrok masz diaboliczne sprawny, jak zawsze. Simon uśmiechnął się lekko pod nosem, mag odwzajemnił uśmiech. Magnus i Borys, stali osłupiali całą sceną, aż w pewnym momencie Zgniły podniósł nieśmiało dłoń i odchrząknął:- Przepraszam, mogę się o coś spytać?Szpieg i mag obrócili się jak jeden mą&
Almost like heroes 4Linusa bardzo cieszyła wizyta Borysa. Słyszał o nim, więc nie musieli się martwić, że ich przyćmi lub będzie żerował na ich sławie. Mag przetarł oczy dłonią. Podniósł kilka papierów i udawał, że je przegląda. Ten akt należał do mantry wszelakich członków dowolnych komisji wszystkich wymiarów i wszechświatów. Każdy, nie ważne, czy z dłońmi, czy z mackami lub innymi czynnikami papierotrzymajnymi, udawał, że je przegląda. Ot, jedna z tych niepodważalnych zasad multiuni